<title_newspaper=onierz Wolnoci> 
<title_article=Jeden z budowniczych Nowej Huty> 
<author_1=Romuald Juchniewicz> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year=1953> 
<month=6> 
<date=1953-06-27> 
<period=d> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
Wiesaw wik przyszed do Nowej Huty z wojska. Sam podkrela, e wanie z wojska. Bo ze wsi olkuskiej, gdzie si urodzi, gdzie rs i gdzie pozostaa rodzina na 3 hektarach gospodarki, wyszed wik ju dawno, jeszcze przed wojskiem, tzn. przeszo cztery lata temu. Korcio go pj do Zabrza, do szkoy zawodowej. lusarstwo, ktrego si uczy, ciekawio go, kazao zastanawia si, myle i rozumie wiele dotychczas niejasnych spraw. Ale najwicej zawdzicza wik wojsku.  Na pocztku byo trudno  mwi, wspominajc dni suby wojskowej.  Trzeba byo tyle poj, nauczy si, zapamita, e a si w gowie krcio. Ale si przydao, bardzo przydao.
W wojsku sprawy i wydarzenia toczyy si szerok i wartk rzek. Tam pozna, co to znaczy prawdziwe, onierskie koleestwo i tam, w wojsku, nauczy si patrze na wiat po nowemu  jak gospodarz swojej ludowej Ojczyzny. Rosa jego wiadomo polityczna, wyrobienie spoeczne i organizacyjne.  Po wojsku posiedziaem dwa miesice u ojca, a pniej spakowaem manatki i przyjechaem do Nowej Huty  mwi wik.  Syszaem o niej ju dawniej. Szczeglnie wiele mwio si w wojsku.
Ale to, co zobaczy wik tu, pod Krakowem, przechodzio jego wyobraenia.  Pracuj ju w Nowej Hucie siedem miesicy, lecz jeszcze nie poznaem wszystkiego. I nie ma chyba takiego robotnika midzy warsztatowcami, ktry by mg powiedzie, e dobrze zna tego olbrzyma, Now Hut.
Nie atwo jest wikowi opowiada o sobie. Z natury skromny i niemiay, potrafi znacznie lepiej i wicej mwi o innych i ich robocie. Tylko z lunej, swobodnej rozmowy o rnych sprawach i kopotach mona narysowa taki mniej wicej obraz wikowych losw w Nowej Hucie.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 
 
